[+]Ostatnio dodane
[-]Najnowsze recenzje
Resident Evil 5 (2009)
Kategoria: Gra
Autor: Chudy (2010-09-04)

Predators (2010)
Kategoria: Film
Autor: MysticMan (2010-09-03)

Darah (aka Rumah Dara) (2009)
Kategoria: Film
Autor: techniacz (2010-08-25)

Return of the Living Dead: Necropolis (2005)
Kategoria: Film
Autor: Rado (2010-08-23)

Bikini Girls on Ice (2009)
Kategoria: Film
Autor: techniacz (2010-08-18)

Dark House (2009)
Kategoria: Film
Autor: mathewk (2010-08-17)

Alan Wake (2010)
Kategoria: Gra
Autor: Chudy (2010-08-17)

Psychosis (2010)
Kategoria: Film
Autor: techniacz (2010-08-16)

Dracula
Kategoria: Książka
Autor: Rado (2010-08-14)

Paintball (2009)
Kategoria: Film
Autor: Chudy (2010-08-14)
[-]Najnowsze trailery
The Wicker Tree
Dodał: Highlander (2010-09-04)

Lake Placid 3
Dodał: Highlander (2010-09-01)

Nosferatu. Uzhas nochi
Dodał: Highlander (2010-08-31)

Altitude
Dodał: Highlander (2010-08-27)

"The Walking Dead"
Dodał: Highlander (2010-08-24)

Hatchet II
Dodał: Highlander (2010-08-20)

Vanishing on 7th Street
Dodał: Highlander (2010-08-19)

Black Swan
Dodał: Highlander (2010-08-18)

Night of the Demons
Dodał: Highlander (2010-08-18)

My Soul to Take
Dodał: Highlander (2010-08-18)

Emblematy

Film  
Autor: MysticMan
Data: 2010-07-13
Tytuł: Wilkołak / The Wolfman (2010)
Ocena:  

Reż. Joe Johnston
IMDB rating: 6.1/10

"Wilkołak” A.D. 2010, czyli remake’ów ciąg dalszy… Osoby, które od czasu do czasu odwiedzają nasz portal, zdążyły się przyzwyczaić do tego, że gdy zabieram się za pisanie recenzji jakiegoś remake’u najczęściej odświeżam też pamięci dzieło oryginalne. Tym razem miało tak nie być, gdyż pierwowzór powstał w roku 1941 i z nową wersją nie ma prawie nic wspólnego. W zasadzie tylko mglisty rys fabularny nawiązuje do klasycznego filmu George’a Wagnera i to właśnie był jeden z powodów, dla których miałem zrezygnować z opisania oryginału. Ostatecznie jednak, na ów wyczyn się porwałem. Dlaczego? Tego dowiecie się z recenzji obrazu pana Wagnera…

Za nową wersję „Wilkołaka” odpowiedzialny był Joe Johnson, twórca, który znany jest szerszej publiczności z obrazów „Jumanji” i „Jurassic Park 3”. Powiem szczerze, że ja osobiście nie jestem zagorzałym fanem tego reżysera i jakoś zupełnie z boku śledziłem jego poczynania na planie „Wilkołaka”. Nadzieją napawała obsada, obawiałem się zaś przesadnie wysokiego budżetu i utopieniu całej historii w natłoku efektów specjalnych. Który ze scenariuszy wziął górę? Zapraszam do lektury…

Lawrence Talbot (Benicio Del Toro) po długim pobycie w Ameryce wraca do swojego rodzinnego domu w wiktoriańskiej Anglii. Niestety decydując się na powrót nie kierował się sentymentem lecz wieściami o tragicznej śmierci swojego brata, którego rozszarpane ciało znaleziono porzucone w rowie. Już na miejscu przysięga on swojej szwagierce, że za wszelką cenę dowie się co spotkało Bena. Od tej pory rozpoczyna on prywatne śledztwo, które prowadzi go do obozu Cyganów. W czasie gdy zasięgał tam języka koczowisko zostaje zaatakowane przez dziwne stworzenie przypominające wilka. Podejmując walkę Lawrence zostaje pogryziony przez bestię i tylko cudem uchodzi z życiem. Z czasem w jego organizmie zaczynają zachodzić pewne zmiany i wraz ze zbliżającą się pełnią księżyca, jego spokojna natura zostaje zastąpiona gwałtownością i agresją. Czy zdoła on poskromić w sobie żądze krwi? Kto stoi za bestialskimi morderstwami? Na postawione pytania odpowiedzi szukajcie w filmie.

„Wilkołak” to obraz, który powstając przeszedł prawdziwe piekło. Doszło nawet do niecodziennego zdarzenia i ostatecznie tytuł ten do kin trafił tylko i wyłącznie dzięki wytwórni. Odłączeni od końcowych prac twórcy nie mieli już żadnego pomysłu na to, jak to wszystko poskładać w spójną całość. Sytuacji w żaden sposób nie poprawiło kilkukrotne przesuwanie premiery, seria dokrętek, zmiany w obsadzie i czternastokrotne przemontowanie. Wszystkie te manewry spowodowały niemal podwojenie już i tak gigantycznych pieniędzy (szczególnie jeżeli idzie o kino grozy) i ostatecznie budżet produkcji zamknął się na kwocie $150 mln! Wreszcie po wszelkich bólach i mękach widzowie doczekali się premiery „Wilkołaka”, który niestety zbyt ciepło nie został przyjęty…

Chyba wszyscy miłośnicy kina zdają sobie sprawę, że ogólnie filmy opowiadające o wilkołakach w historii kinematografii nigdy łatwo nie miały. I choć z pewnością każdy z nas jest w stanie wymienić choć kilka interesujących pozycji z ich udziałem to jednak do perfekcji zawsze sporo brakowało (no może poza „Wilkiem” z 1994). Niestety tym razem jest bardzo podobnie i choć budżet był ogromny, wielkie nazwiska znalazły się w obsadzie, a twórcy mieli jasną wizję tego jak wszystko ma wyglądać (wszak jest to remake) to i tak wyszła z tego bardzo płytka historia, która w wielu miejscach bardziej śmieszy niż przeraża…

Początkowe minuty filmu jednak nie zwiastowały rozczarowania. Wręcz przeciwnie, skąpana w gęstej mgle wiktoriańska Anglia zdawała się być idealnym planem do opowiedzenia mrożącej krew w żyłach historii. Gotycki klimat i niemal surowe kadry z łatwością potrafią zaszczepić w nas uczucie lęku i niepokoju. Dodatkowo całkiem sprawnie wszystko uzupełniała mroczna muzyka, za którą odpowiedzialnych było dwóch znakomitych kompozytorów, ten kojarzony głównie z horrorem Paul Haslinger i ten biorący udział w wielu superprodukcjach Danny Elfman. Niestety wszystko to legło w gruzach, gdy akcja miała ruszyć do przodu. Gdzieś od 10 do 20 minuty na ekranie towarzysz nam taki chaos, że za nic nie możemy się w nim odnaleźć. Wszystko to wygląda tak jakby ktoś puścił nam serię luźnych kadrów i chciał abyśmy na ich podstawie sklecili sobie jakąś sensowną fabułę. Pojawiające się jakieś dziwne retrospekcje absolutnie nie rzucają nam światła o co tak naprawdę chodzi w filmie. Zagubieni w tym wszystkim wydają się być też aktorzy, którzy pomimo sporego filmowego doświadczenia nie są nas wstanie przekonać do granych przez siebie postaci. Przygaszony Benicio Del Toro, całkowicie rozkojarzony Anthony Hopkins i nazbyt porywczy (choć z genialnym akcentem) Hugo Weaving tylko swoim naturalnym geniuszem ostatecznie ratują ten obraz przed całkowitą porażką (o Emily Blunt wspomnę tylko jak o ślicznej dekoracji…). Najgorzej, że cała „zawiłość” fabuły jest tak banalna, iż na koniec seansu mało kto będzie zaskoczony. Brak pomysłu na prowadzenie akcji jak na złotej tacy podaje nam rozwiązanie całej intrygi gdzieś w połowie filmu. Dlatego do końca cieszyć już tylko możemy się z widowiskowych efektów specjalnych.

To właśnie pracę ekspertów od CGI można tu pochwalić najbardziej. Szczególnie podobać może się przemiana bohaterów w wilkołaki, czyli element, który najczęściej leży w horrorach z tymi bestiami. Znakomicie też udało się odtworzyć wiktoriańską Anglię, która dzięki efektom komputerowym i estetycznym dekoracją wygląda naprawdę wiarygodnie. Jak już wspomniałem wcześniej nie można przyczepić się do muzyki, która trzyma wysoki poziom od pierwszej do ostatniej minuty. Podobać mogą się też zdjęcia, w które w wielu scenach trzeba było włożyć naprawdę sporo pracy. Jako ciekawostkę zaliczającą się na plus można też uwzględnić tu nawiązanie do „Hamleta”, z którego kilka scen udało się podciągnąć pod opowieść o bestialskim monstrum.

Mimo wszystko seansu „Wilkołaka” A.D. 2010 nie zaliczam do udanych. Jest to film bardzo męczący, które niestety kuleje niemal w każdym elemencie. Problemy z jakimi musieli się zmierzyć twórcy bardzo negatywnie przełożyły się na efekty końcowy tego obrazu. Chaos, niespójności, makabryczny montaż i brak pomysłu na prowadzenie akcji spychają ten film w głęboką szarość. A przecież od tak znanych osób wymaga się naprawdę ciekawych widowisk. Tym razem jednak sprawiedliwości stało się zadość i „Wilkołak” stał się jedną z pierwszych klap finansowych roku 2010 (wpływy z całego świata zamknęły się na $140 mln). Nie pomogły głośne nazwiska, znany reżyser i olbrzymia reklama. Nie pomogły, bo zwyczajnie pomóc nie mogły. Nie mam w zwyczaju pastwić się jak jakiś wygłodniały wilkołak, na wielkich produkcjach, które chcą z powrotem przywrócić świetność produkcją spod znaku grozy, dlatego pomału będę kończył. Pewnie i tak większość miłośników horrorów już ten film widziała i ma o nim określone zdanie. Na pewno znajdą się osoby, którym film ten może się spodobać, ale ja z pewnością do takich nie należę i nikomu na siłę polecał go nie będę. Tak więc, jeżeli macie ochotę na jakiegoś wilkołaka możecie ten tytuł zaatakować, jeżeli zaś nie, po prostu zostawcie go w spokoju…
(0)

Powróć na poprzednią stronę

[-]Tłumaczenia w toku
Suck
Tłumaczy : cfaniack
Jest 55%Pozostało 45%

Garth Marenghi's Darkplace 1x01 - Once Upon a Beginning
Tłumaczy : techniacz
Jest 40%Pozostało 60%

Leptirica
Tłumaczy : techniacz
Jest 0%Pozostało 100%

Ghost Story
Tłumaczy : Rado
Jest 0%Pozostało 100%

Let the Right One In
Tłumaczy : Igloo666
Jest 50%Pozostało 50%

Inception
Tłumaczy : unseen & cfaniack
Jest 1%Pozostało 99%

Jonah Hex
Tłumaczy : Igloo666
Jest 40%Pozostało 60%

Tale of a Vampire
Tłumaczy : Orion1
Jest 90%Pozostało 10%

La setta
Tłumaczy : Orion1
Jest 90%Pozostało 10%

Shadowhunter
Tłumaczy : Orion1
Jest 60%Pozostało 40%

Litan
Tłumaczy : Rado
Jest 45%Pozostało 55%

Zero Years , The
Tłumaczy : Rado
Jest 50%Pozostało 50%

Reykjavik Whale Watching Massacre
Tłumaczy : techniacz
Jest 90%Pozostało 10%

HON - Soul Episode 8
Tłumaczy : amon31
Jest 99%Pozostało 1%

A Nightmare on Elm Street (1984)
Tłumaczy : unseen
Jest 66%Pozostało 34%

Predator 2
Tłumaczy : Igloo666
Jest 99%Pozostało 1%

Bajo la sal
Tłumaczy : rarehare
Jest 35%Pozostało 65%

Grande ourse - La clé des possibles
Tłumaczy : Lozo
Jest 45%Pozostało 55%

Jennifer's Body
Tłumaczy : rarehare & unseen
Jest 0%Pozostało 100%














Najnowszy numer "Grabarza"

statystyka