
Reż. Joe Ahearne, John Strickland
IMDB rating: 8.1/10
„Matka Teresa wstąpiła do nieba, Bóg się z nią spotkał. Powiedział: Musisz być głodna po takiej podróży. Otworzył jej puszkę tuńczyka. Matka Teresa spojrzała w dół na piekło. Widzi potępionych na wielkim bankiecie, homary, sarnina… Matka Teresa zapłakała: Boże, czemu w niebie jemy jak nędzarze, a w piekle jedzą jak królowie? Bóg na to: Nie opłaca się gotować dla dwojga.”
Tym dowcipem, wypowiadanym przez kongregację biskupów, rozpoczyna się brytyjska seria Apparitions. No właśnie, czy to serial, czy mini seria? Na całość składa się 6 godzinnych odcinków, a pod koniec wątek główny zostaje rozwiązany. Można więc uznać to za mini-serię, jednak stacja BBC ani nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła możliwości powstania kolejnych sezonów. Jednak wiele mówi się o tym, iż minęło już trochę czasu, więc nie ma co oczekiwać kontynuacji. Skupmy się zatem na tym, co mamy.
Ojciec Jakub (Martin Shaw) jest doświadczonym egzorcystą, najlepszym w Wielkiej Brytanii. Władzom kościelnym w Rzymie nie podobają się jego praktyki, uważają, że zbyt pochopnie podejmuje decyzje dotyczące tych rytuałów, przez co stawia kościół w złym świetle. Na co dzień Jakub spotyka się ze złem wcielonym, bądź pewnymi jego manifestacjami. Wkrótce okazuje się, że wiara Jakuba zostanie wystawiona na ciężką próbę, a jego najbliżsi mogą zapłacić za nią najwyższą cenę, gdyż piekło ma co do niego daleko idące plany.
Sięgając po tę serię nie spodziewałem się rewelacji. Miałem już okazję obejrzeć mini-serię o tematyce religijnej, było to amerykańskie Revelations z 2005 roku, które, nota bene, nie powalało na kolana. Tu sprawa wygląda zgoła inaczej. Jest to produkcja brytyjska, ze stacji BBC, która nieraz udowodniła, iż potrafi wyprodukować świetne seriale, bądź filmy fabularne. Na starcie więc duży plus. Drugą, bardzo istotną sprawą jest obsada. Choć polskiemu widzowi nazwisko aktora grającego główną rolę nic nie mówi, tak Brytyjczycy bardzo cenią sobie jego kunszt i nieprzerwanie kochają za profesjonalizm i obecność w branży od niemal 3 dekad. No i do tego dochodzi świetny scenariusz. Tyle słodzenia, przejdźmy do sedna.
Apparitions, pomimo iż jako serial jakby wisi w powietrzu, można uznać za zamkniętą mini serię. 6 godzinnych odcinków opowiada różne historie, w których to Jakub zmaga się opętanymi przez demony oraz nawiedzonymi przez świętych. Mamy więc historię dziewczynki martwiącej się o ojca, czy młodego islamistę widzącego Maryję Dziewicę. Jednocześnie seria ciągnie wątek główny, czyli misternie zaplanowane przez demony pułapki czyhające na Jakuba. Jak się szybko okazuje, piekło ma wobec niego pewne plany. Nie jest co prawda pierwszym, który mimo obcowania z kościołem ma zmienić „szefa”, ale sam Szatan wie, jakim potężnym jest egzorcystą, i że lepiej mieć go po swojej stronie. Jednak wiara Ojca Jakuba jest mocna i choć wzorowym księdzem nie jest, a kościołowi podpadł nieraz, to wydaje się być nie do złamania przez Szatana. Ale każdy człowiek ma przecież pewne granice. Przyjdzie więc księdzu nieraz zmierzyć się z siłami zła w różnej formie, a bliskie mu osoby niejednokrotnie zapłacą wysoką cenę za jego mocną wiarę. Jakby tego było mało, Ojciec Jakub musi się również zmagać ze szpiegującą go zakonnicą, która donosi na niego do Rzymu. Nie chcąc zdradzać szczegółów, powiem jedno: będzie się działo! Nie zabraknie wartkiej akcji, jak i zarówno wciągającej fabuły.
Gra aktorska jest na wysokim poziomie. Szczególnie na tle wszystkich wyróżnia się postać Ojca Jakuba granego przez Martina Shawa. Jak wspomniałem, aktor ten na wyspach znany jest bardzo dobrze i profesjonalnie podchodzi do każdej roli. Tu również wykazał się swoim talentem, stworzył wyrazistą i charyzmatyczną postać, która na długo pozostaje w pamięci widza. Ojciec Antoni Wójtowicz z Plebanii mógłby jeść mu z ręki.
Seria wypada równie dobrze pod względem technicznym. Widać, że nie poskąpiono pieniędzy na charakteryzację oraz efekty specjalne. I choć nie ma ich tyle, co w amerykańskich produkcjach tego typu, to subtelnie uzupełniają fabułę, nie wyskakując nadto na pierwszy plan. Ot dokładnie tyle, ile trzeba.
Czy można się do czegoś przyczepić? Otóż wydaje mi się, iż nieco zbyt dosadnie przedstawiano ateistów. Wydawało mi się, że były to postaci, które nieraz zamiast być po prostu niewierzącymi, starały się usilnie przeszkodzić księdzu w jego działaniach, zupełnie jakby były pełne nienawiści wobec kościoła.
Jeśli ktoś szuka krótkiej i wciągającej historii o walce dobra ze złem na satanicznym tle, ze sporą dozą egzorcyzmów, świetnie zagraną i dobrze nakręconą, polecam gorąco Apparitions. To zdecydowanie jedna z najciekawszych serialowych pozycji ostatnich lat.






