
Reż. Dan Svátek
IMDB rating: 7.1/10
Od dłuższego czasu dużą popularnością cieszą się seriale telewizyjne, których akcja dzieje się w szpitalu. Wystarczy tylko wspomnieć te najbardziej znane, jak Dr House, Chirurdzy, Ostry Dyżur czy też rodzime Na dobre i na złe. Również twórcy mroczniejszego kina często sięgają po medyczne klimaty. Każdy chyba zna takie produkcje jak Pathology, Anatomie czy Dentist. Z kolei jeśliby zawęzić krąg tylko do produkcji czeskich to jedyne, co nam przychodzi na myśl, to znany serial z przełomu lat ?70 i ?80 (z drobną kontynuacją w roku 2003) ? Nemocnice na kraji mesta. Czy po seansie innej czeskiej produkcji - Hodinu nevis, film ten również zapadnie nam w pamięć tak, jak wszystkie wyżej wymienione produkcje?
Hynek jest dwudziesto-paroletnim chłopakiem, który od 5 lat stara się dostać na akademię medyczną. Za każdym razem jednak oblewa egzamin. Dając upust swojej frustracji, decyduje się zostać sanitariuszem. Od początku swojej pracy w szpitalu trzyma współpracowników na dystans, zaś szczególną antypatią darzy jednego z lekarzy ? doktora Valencika. Po niedługim czasie na oddziale zaczynają taśmowo umierać pacjenci owego doktora.
Akcja Hodinu nevis dzieje się w nieco obskurnym, przypominającym nam czasy PRLu, szpitalu. Sale i korytarze oświetlone są ciemnym, chłodnym, niebiesko-szarym światłem, w salach nie ma praktycznie nic poza łóżkami, zaplecze techniczno-sanitarne wygląda niczym z ubiegłej epoki, mimo iż są w nim komputery. Akcja dzieje się oczywiście współcześnie, lecz cała ta kolorystyka i scenografia dodaje filmowi mroczności i nieco obskurności.
Sama postać Hynka jest niezwykle tajemnicza. Od początku swojej pracy nie stara się nawiązać żadnej bliższej znajomości z ludźmi z pracy, odgradza się od nich murem. Co prawda zalicza gorący epizod z jedną atrakcyjną pielęgniarką, ale zrywa z nią wszelkie kontakty, gdy dowiaduje się, że dla niej była to tylko jednorazowa przygoda. Jedyny dobry kontakt posiada z pacjentami, z którymi dużo czasu spędza na rozmowach. Szczególnie sympatią nie darzy doktora Valencika, który, mimo iż jest dobrym fachowcem, to jednak jego cechy osobowe sprawiają, iż niewielu ludzi ma do niego szacunek. Warto również zwrócić uwagę, iż Valencik był jednym z egzaminatorów Hynka, gdy ten po raz ostatni próbował dostać się na studia medyczne. W młodym sanitariuszu następuje gwałtowna przemiana w momencie, gdy ulega prośbie jednego z pacjentów o skrócenie jego cierpienia. Hynek wstrzykuje mu śmiertelną dawkę leku. Jednakże chwilę później okazuje się, że pacjent miał zostać następnego dnia wypisany do domu. Hynek bardzo przeżywa swój czyn, jednak od tej pory uśmiercanie pacjentów zaczyna mu przychodzić coraz łatwiej, w dodatku nie robi tego na ich prośbę. Niejako mści się na doktorze Valenciku, gdyż to właśnie jego pacjenci stają się ofiarami. Hynek wstrzykuje im śmiertelne dawki leku powodując gwałtowny atak serca.
Urzekającą rzeczą w tej produkcji jest, poza wspomnianym wcześniej klimatem obskurnego szpitala, znakomite aktorstwo. Wszystkie główne postaci są odegrane bardzo wiarygodnie. Na wyróżnienie, poza postacią Hynka i doktora Valencika, zasługuje również Petr, pacjent chory na cukrzycę. Jako jedyna osoba wzbudza on w Hynku większą sympatię. Dodatkowym atutem Hodinu nevis jest bardzo dobra oprawa dźwiękowa.
Film ten nie jest horrorem, jednak znakomicie sprawdza się jako thriller, mroczny dramat, czy nawet thriller psychologiczny. Jedyną rzeczą, która nie przypadła mi w do gustu to nieco naiwne postępowanie władz szpitala. Wątpię bowiem, by w rzeczywistości niedoświadczony sanitariusz mógł sobie z taką łatwością wyjmować leki z szafki i wstrzykiwać pacjentom. Niewiarygodne jest również postępowanie lekarzy, gdy znajdują w koszu na śmieci puste ampułki po lekach, którymi Hynek zabijał ludzi. Zwyczajnie przechodzą nad tym do porządku dziennego, wszak personel powinien wyrzucać opakowania po płynnych lekach do kosza na korytarzu. Na szczęście świetnie wypracowany klimat i wciągające postaci maskują ten defekt. Hodinu nevis zostaje przeze mnie zaliczony do kategorii ?wart obejrzenia?.







