
Reż. Paul Naschy
IMDB rating: 5.2/10
Inkwizycja... Czarna karta w historii, zapisana krwią, ogniem i żelazem. Temat wielu mniej, lub bardziej udanych filmów. ?Mark of the Devil?, ?Conqueror Worm?, są przykładem tego nurtu, hiszpańska ?Inquisition? należy raczej do mniej jego znanych przedstawicieli. Cóż, pora odkurzyć ten nieco zapomniany ?mebel?.
Z perspektywy czasu trudno jest ocenić, czy inkwizytorzy byli fanatykami oddanymi wierze, czy zręcznymi manipulatorami, a procesy miały jedynie trzymać w karbach wynędzniały plebs. Bernard Fossey, bohater filmu, jest oddanym sprawie i głęboko wierzącym w jej słuszność wizjonerem. Studiuje mądre księgi, by poznać swego najgorszego wroga ? szatana, i biczuje swe ciało, by odegnać wszelkie jego pokusy. Na jego "czystość" spada jednak cień, w postaci pożądania. Obiekt tego pożądania, niejaka Catherine, jest córką małomiasteczkowego urzędnika i niestety jest zakochana w pewnym młodzieńcu. Gdy zostaje on zamordowany na gościńcu, zdawać by się mogło, że Bernard będzie bliski zdobycia serca wybranki. Niestety, Catherine w śnie widzi, że śmierć ukochanego została opłacona przez tajemniczego człowieka bez twarzy. Gotowa jest zaprzedać duszę diabłu, byle dowiedzieć się jego tożsamości i wywrzeć zemstę. Z pomocą przychodzi jej miejscowa stara czarownica Mabel, głęboko oddana panu ciemności i przekonana o jego nadzwyczajnej potędze.
Naschy z dużą starannością i dbałością o szczegóły kręci swój pierwszy autorski film. Z muzeum zostaje wypożyczony egzemplarz Malleus Maleficarum (Młot na czarownice ? unikalny podręcznik inkwizytora, napisany przez Jakuba Springra i Heinricha Kramera), w filmie używa się autentycznych rekwizytów, a nawet szczątków ludzkich. Za kanwę scenariusza posłużyła autentyczna historia, która miała miejsce we Francji w miejscowości Carcassone.
Naschy podobno bardzo dużo czasu spędził na studiowaniu tamtego okresu, nie ograniczył się jedynie do zobrazowania mechanizmu działania inkwizycji, ale nawet podjął próbę wytłumaczenia i swojej interpretacji. Wprowadza do filmu postać lekarza, humanisty i oponenta zaślepionego fanatyzmem Bernarda, w usta którego wkłada komentarz i ocenę tego zjawiska. Według jego słów wszystkie sabaty, nocne loty na miotłach odbywają się jedynie w umyśle nieszczęśliwych i biednych ludzi, gnębionych biedą i tyranią. Postać szatana jest dla nich uosobieniem wolności i buntu wobec surowych zasad narzuconych przez wyższe warstwy społeczne. Ocena też jest jednoznaczna: ?Jest to hańbiące dziedzictwo, które zostawimy naszym dzieciom?.
W filmie występują czarownice, pokazane są gusła, mamy nawet scenę sabatowej uczty na czele z rogatym diabłem o gorejących ślepiach. Ale interpretacja tych scen jest jasna. Mabel, która uważa się za potężną czarownice, okazuje się tylko starą kobietą, która nie jest w stanie użyć żadnych czarów, aby się ocalić przed stosem.
W filmie położono spory nacisk na odwzorowanie tamtejszej rzeczywistości. Scenerie, ubiory, rekwizyty zostały odwzorowane z dużą dokładnością. Nędzarz, żebrzący przy kościele, trupa teatralna, pochód wiozący ofiary zarazy wraz z podążającymi za nim pokutnikami, to detale, które sprawiają, że obraz staje się wiarygodny. Film jest zaskakująco wyważony, jeśli chodzi o nagość i sceny przemocy, nie epatuje nimi tak, jak nas do tego przyzwyczaiły filmy z Naschym, co nie oznacza, że z nich zrezygnowano i mamy okazję pooglądać sobie inkwizytorów podczas pracy. Zilustrowany jest także ciekawą muzyką, miejscami dopasowaną stylistycznie do epoki, a podczas scen fantasmagorycznych, bądź brutalnych zapuszczającą się w klimaty progresywne, nawet z użyciem cięższych brzmień gitarowych (oczywiście cięższych w latach 70).
?Inkwizycja? jest filmem zaskakująco dobrym, biorąc pod uwagę małą jej popularność. Kwestią sporną jest, czy uznamy ją za horror, czy dramat historyczny, choć ja osobiście wątpliwości nie mam, że mamy do czynienia z kinem grozy. Z kinem grozy najbardziej przemawiającym do widza, bo próbującym odzwierciedlić koszmar, który kiedyś wydarzył się naprawdę.






