
Reż. Bradford Schmidt
IMDB rating: 6.8/10
?Welgünzęr? to 14 minutowy short zrealizowany przez Bradforda Schmidta. Jest to jego pierwsza praca, więc jak zawsze w tego typu przypadkach na pewne rzeczy starałem się przymknąć oko. Jednak nie wiem jak bardzo bym się starał i kombinował, to niestety tej krótkometrażówki nie mogę zaliczyć do udanych. Ale po kolei?
Załamany po rozstaniu z piękną żoną Donald, postanawia za wszelką cenę naprawić to, co się w związku kiedyś popsuło. Dlatego jak najszybciej pragnie on ukończyć swój życiowy projekt, którym jest maszyna do podróży w czasie. Kiedy w końcu zakończył prace wsiadł do? wanny i mając już wciskać guzik nagle z tego rezygnuje, gdyż w łazience pojawia się on sam z przeszłości i krzyczy, że za chwilę obaj zginą zabici przez tego trzeciego. Chwilę później i ów trzeci, ponownie Donald tylko z przyszłości, pojawia się w łazience i ostrzega prawdziwego Donalda, że to ten z przeszłości chce go zabić? Kto mówi prawdę, a kto chce tylko wyeliminować niepotrzebną konkurencję w związku małżeńskim, musicie już przekonać się sami?
O Boże? Streszczenie tego szalonego obrazu to prawdziwe wyzwanie. Myślę jednak, że się w tym wszystkim połapiecie. Tym bardziej, że owy short ma bliźniaczo podobną fabułę to ?Zbrodni czasu?, filmu emitowanego w 2008 roku na Horror Festiwalu i który już pewnie niektórym z was jest znany. Tak czy inaczej, ten studencki projekt po raz pierwszy został wyróżniony w konkursie BAFTA/LA Student Film Award, a następnie w Golden Palm Award (Best Student Film) i Festival Prize (Best Student Film). Ja niestety tego bluesa nie poczułem i jak dla mnie była to najsłabsza krótkometrażówka na festiwalu.
?Welgünzęr? przede wszystkim jest komedią i to mało śmieszną. Robienie z siebie kretyna przed kamerą nie zawsze musi bawić publikę i tak jest też w tym przypadku. Poza tym fabuła owego dzieła jest tak zagmatwana, że mało kto potrafił zrozumieć? końcówkę i puentę płynącą z tej opowieści. Nie podobał mi się też dobór muzyki, która nieustannie mnie drażniła. Może do tego filmu poniekąd pasuje, lecz ja strasznie nie lubię takich, że tak powiem frywolnych nut, zastosowanych w filmie i to obojętnie jakim. Oczywiście wypadkową tych minusów powyżej jest słaby klimat (w zasadzie to jego całkowity brak) i mizerna atmosfera. Ogląda się to wszystko bez żadnych emocji, no może poza politowaniem dla twórców?
Jeżeli mam się pokusić o jakieś plusy tej opowieści to postawiłbym na dwa. Po pierwsze moją uwagę zwróciła sprytna realizacja. Jak już zdążyliście pewnie zauważyć jest to projekt pewnego studenta, więc na zbyt wiele fajerwerków technicznych nie mógł on liczyć. A tu proszę, są sceny gdzie na ekranie na raz widzimy? trzech Donaldów! I nie ma tu absolutnie żadnej fuszerki. No chyba, że w tym shorcie, twórcy udało się znaleźć trzech niemalże identycznych bliźniaków (chwilę poszperałem po sieci, ale nie doszukałem się żadnych informacji na temat udziału w tym filmie jakiś braci). Drugim jest ciekawy montaż, który w wielu scenach potrafi zaskoczyć profesjonalnością.
Niestety to troszeczkę za mało, aby wyciągnąć ten obraz ponad przeciętność. Nie lubię krytykować czyjejś pracy, a już najbardziej gdy tyczy się ona młodych twórców. Jednak uważam, że lepiej na samym początku zebrać kilka cierpkich uwag i z nich właśnie wyciągać wnioski na przyszłość. Ciekawy, choć nieoryginalny pomysł, interesująca realizacja i dobry montaż, ściera się tu z mało wysmakowanym humorem, słabym aktorstwem i zbytnimi komplikacjami na linii scenariuszowej. Dlatego ocenę wystawiam troszeczkę niżej średniej. Myślę, że na początek kariery wystarczy?








